4 mity – Socjalizacja dzieci a edukacja domowa

Ilekroć mówię o edukacji domowej, ZAWSZE pojawia się tekst: ALE CO Z SOCJALIZACJĄ DZIECI!? Nietrudno sobie wyobrazić, że rodzice dzieci w edukacji domowej na to hasło dostają już białej gorączki, bo ileż można? Z drugiej strony jednak, jestem w stanie rozumieć, że wielu ludziom po prostu nie mieści się w głowie, że dzieci mogą: nie potrzebować stałego, ciągłego, codziennego kontaktu z jednymi i tymi samymi ludźmi, nie potrzebować aż tak wielu ludzi dookoła siebie, realizować kontakty społeczne na milion innych sposobów poza szkołą i tak dalej.

Dzisiejszy wpis jest więc próbą przekonania Was, by spojrzeć na popularny temat – socjalizacja dzieci – z trochę innych perspektyw. Pokazując w szczególności absurd ciągłego argumentu braku socjalizacji w edukacji domowej.

socjalizacja dzieci a edukacja domowa

Spis treści:

Socjalizacja dzieci vs jej brak

socjalizacja dzieci a edukacja domowa

Zgodnie ze słownikiem języka polskiego: socjalizacja [łac. socialis ‘społeczny’], proces przejmowania przez jednostkę wiedzy, kompetencji komunik., umiejętności psychospoł., a także systemu wartości i norm, wynikający z oddziaływania środowiska społ.;

„… oddziaływania środowiska społecznego” – o ile nie zamykamy się sam na sam, na cztery spusty w domu, każdy z nas podlega procesowi socjalizacji, samoistnie. SZACH MAT.

Ale to nie wszystko. Aby socjalizacja dzieci była jak najbardziej wszechstronna i wartościowa, potrzebujemy przede wszystkim zróżnicowanego środowiska społecznego, a więc ludzi w różnym wieku, o różnych poglądach, na różnych stanowiskach, odgrywających różne role. Tego w szkole NIE MA. Mamy sztucznie stworzone grupy dzieci, których łączy wyłącznie ten sam rok urodzenia i po drugiej stronie dorosłych, czyli nauczycieli. To mała różnorodność, nieprawdaż?

Jeśli założymy, że dzieci w edukacji domowej nie siedzą zamknięte na cztery spusty, sam na sam w domu (a nie siedzą – zapewniam), to w ciągu dnia mają znacznie więcej sposobności, by spotykać różnych ludzi, w różnych miejscach, niż dzieci chodzące do szkoły.

W szkole: cisza, brak rozmów na lekcjach i głośne przerwy

socjalizacja dzieci w szkole

I to ma być ta świetna socjalizacja dzieci? Mam czasem wrażenie, że gloryfikowanie szkoły w temacie kontaktów społecznych pojawia się wyłącznie kiedy mowa o edukacji domowej. Mam wielu znajomych i przyjaciół, którzy posłali swoje dzieci do szkół i kiedy mowa o rówieśnikach, to ciągle słyszę o wyśmiewaniu, prześladowaniu, wykluczaniu i tak dalej. Co gorsza – coraz częściej mowa także o prześladowaniu uczniów ze strony nauczycieli. I my wszyscy przecież o tym dobrze wiemy. Wiemy doskonale, że środowisko rówieśnicze w szkole, to nie tylko cud, miód i orzeszki, ale także te ciemne, mroczne strony. Kiedy jednak mowa o edukacji domowej, wszyscy o tych mrocznych stronach zapominają i zostaje tylko to biedne dziecko pozbawione kontaktów z innymi.

A no, i pozostaje także ten czas, jaki dzieci realnie w szkole mogą poświecić na socjalizację. Zakładając, że na lekcjach się nie rozmawia, na przerwach nie biega, to ile mamy tego wartościowego dla socjalizacji czasu?

Najtrwalsze przyjaźnie tworzą się w szkolnej ławce!

przyjaźń w szkole - socjalizacja dzieci

Absolutnie nie będę przekonywać, że jest inaczej. Sama mam przyjaciółkę, z którą od 1 klasy szkoły podstawowej siedziałam w ławce. Spójrzmy jednak na ten temat z innej perspektywy: co z dziećmi, które z nikim nie siedziały? Każdy z nas miał taką osobę w klasie, lub znał taką ze szkoły. Co z nimi poszło nie tak? Dlaczego szkoła im nie dała szansy na tę najtrwalszą przyjaźń? Czy jeśli założymy, że szkoła faktycznie może „nie dać” dziecku przyjaciela na całe życie, to możemy także założyć, że przestrzeń poza szkołą równie dobrze może „dać” takiego przyjaciela? Myślę, że to uczciwe założenie.

Dzieci w edukacji domowej mogą tworzyć kooperatywy z innymi homeschoolerami, uczestniczyć w zajęciach dodatkowych, brać udział w wydarzeniach organizowanych przez miejskie biblioteki, lub domy kultury, uprawiać różnego rodzaje sportów, spotykać się z dziećmi przyjaciół rodziny, albo nawiązywać relacje z dziećmi chodzącymi do szkoły, do której jest zapisane.

W XXI wieku nie można też zapominać o ogromnej roli internetu, który otwiera nam świat na znajomości z całego świata. Człowiek zaś, jako istota społeczna, znajdzie taki sposób na socjalizację, jaki będzie mu najbardziej odpowiadać i żadna edukacja domowa mu w tym nie zaszkodzi.

Dzieci w edukacji domowej są izolowane od PRAWDZIWEGO ŚWIATA

A od kiedy prawdziwy świat wygląda tak, że 8 godzin dziennie spędza się z 30 osobami, z którymi łączy Cię wyłącznie ten sam rok urodzenia? Nawet w pracy nie mamy do czynienia wyłącznie z rówieśnikami. Mam 30 lat, chodziłam do szkoły, skończyłam studia i nigdy nie powiedziałabym, że prawdziwy świat to właśnie to zamknięcie się na pół dnia z ludźmi w tym samym wieku.

Pruski model szkolnictwa, czyli wzór dzisiejszej szkoły

pruski model edukacji nauka dzieci

Wiecie kiedy szkoła była przygotowaniem do prawdziwego świata? W XIX wieku, kiedy powstał pruski model szkolnictwa (który niestety znamy po dziś dzień). „Celem edukacji było wówczas wykształcenie obywateli na potrzeby państwa pruskiego o ustroju absolutnym. W szkołach obowiązywała ścisła dyscyplina i hierarchia. Nie było tam miejsca na indywidualizm, rozwijania poczucia autonomii czy kreatywność u ucznia.

Nadrzędnym  celem tego systemu na owe czasy było wykształcenie obywatela na potrzeby administracji i posłusznego pracownika fabryki pracującego taśmowo, którego rytm pracy regulował dźwięk dzwonka, który do dziś obowiązuje w polskich szkołach (…). Minęło 200 lat, a ten XIX-wieczny model edukacji centralnie sterowanej nadal funkcjonuje. Tradycyjny podział od szkoły podstawowej na klasy jednorocznikowe, w których dzieci realizują ten sam program w tym samym czasie nie uwzględnia indywidualnego rozwoju dzieci ani ich indywidualnych predyspozycji. Ten sam schemat 45 minutowej lekcji, sztywność programowa, sztywność narzuconych reguł i schematów, brak miejsca na samodzielne myślenie ucznia, brak wykształcania w nim umiejętności myślenia analitycznego, krytycznego jest nie tylko niesłuszne lecz wręcz szkodliwe dla rozwoju.

Od lat psychologia rozwojowa bije na alarm, że model pruski jest nieskuteczny i może mieć katastrofalne skutki dla rozwoju uczniów.” (źródło: klik).

Ale szkoła nauczy Twoje dziecko jak radzić sobie z prześladowaniami!

pruski-model-edukacji-nauka-dzieci

Bzdura! A co z tymi, którzy niestety nie poradzili sobie z prześladowaniem w szkole. Ci leczący depresję, ci mający próby samobójcze już w nastoletnim życiu i ci, którym te próby się powiodły?

Jeśli prześladowanie w szkole staje się powodem do radości i argumentem przekonywującym do szkoły, a zniechęcającym do edukacji domowej, to wiedz, że coś poszło bardzo nie tak.

Zarówno szkoła, jak i edukacja domowa mają swoje plusy i minusy

minusy edukacji domowej

A naszym zadaniem, jako rodzica, jest wykonać własną kalkulację. Co będzie najlepsze dla naszej rodziny, prowadzącej taki, a nie inny styl życia. Tu nie ma dobrych i złych wyborów. Tu jest po prostu WYBÓR, który nie zawsze jest łatwy, ale zawsze warto wybierać zgodnie ze swoimi przekonaniami. Swoją decyzję możesz również rozważyć pod kątem tego, jak wygląda przykładowy plan dnia na edukacji domowej.

Nauka pisania literek wspierająca edukację domową:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *